Umrę

Umrę. Oczywiście, że umrę. Każdy umrze. Prędzej, czy później. Kwestia niedopowiedzenia. Pamiętam, kiedy jeździłam jeszcze elką i wyjeżdżałam z parkingu, miałam obawy, że tył samochodu zachodzi mi na sąsiedni pas. Zapytałam więc instruktora:
-Mam tyłek, nie?
On pomilczał. I w końcu odparł z salomonową mądrością:
-Każdy ma.
Borze szumiący, jak ja się śmiałam.
Prawie jak wtedy, kiedy córka znajomej farmaceutki przytuliła się do mojego futrzanego kubraczka i powiedziała:
- Znowu pani tę sarnę ubrała?

Praca w aptece jest nie dla mnie. Grozi paranoją. Ja nie mogę na każdego wchodzącego pacjenta patrzeć podejrzliwie i zastanawiać się panicznie: jakiego syfa mi sprzeda?
Długi weekend srikend. A. była we Włoszech, mi hermana w Madrycie, inna A. w Warszawie, ktoś tam w Berlinie… A ja? A ja kurwa szłam przez ostatnie kręgi piekieł z zapaleniem zatok i spojówek.
Ogólnie to świat się kończy. Mój świat. Poszłam ja ci do dentysty-sadysty na wizytę kontrolną. A on do mnie:
-Ma pani bardzo dobrą higienę jamy ustnej.
O_O
To przecież ja się źle czuję, a nie on. Mój dentysta-sadysta, który przez lata mnie orał, że źle myję zęby…
A może wszystko jest kwestią nazewnictwa?
Kiedy ktoś mnie spyta, co robiłam w długi weekend, powiem, że byłam w ciepłych krajach (przecież w piekle).
Praca w szkole też nie dla mnie. Kiedy taka dogorywająca wlokłam się ostatkiem sił i dotarłam do klasy, ledwo usiadłszy, A. mi mówi:
- Coś mnie brzuch boli, chyba będę chory.
- Jezu, dziecko. Mam gorączkę, boli mnie gardło i zatoki, jak złapię od ciebie jelitówkę, to chyba umrę.
Musiałam to powiedzieć jakoś poważnie, bo A. się przejął:
- Niech pani takich głupot nie opowiada. Pani jest piękna i młoda i całe życie przed panią.
-… ale jak mi sprzedasz jelitówkę, to umrę. I to będzie twoja wina.
Uwielbiam wzbudzać poczucie winy w moich uczniach.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.