Sezamie otwórz się!

Na zakręcie, proszę pana, to ja jestem całe życie. Może dlatego, że próbuję otwierać drzwi niewłaściwym kluczem? A może dobijam się nie do tych drzwi, co trzeba?
Ile można tyrać?
Pańcia kupuje uniben, a ja jej mówię, że to ostatni raz w takiej cenie, bo kończy nam umowa. Kurwaaaaa. Promocja.
Czasami nie można inaczej. Naprawdę. Bo co powiedzieć? Ojej. Kurde. Przecież to nie oddaje emocji.

Podchodzę do drzwi w pracy i zamiast przyłożyć kartę magnetyczną, ja naciskam pilota od samochodu. I dziwię sie, że ani drgną. Ja wiem, że nikt nie przebije K., która, gdy podjechał tramwaj, wyjęła klucze od domu.
Wracam po 22 z pracy. Jest juz bliżej 23. Dzwonię do domofonu. Sygnał. Dzięki. Otwarte. Wchodzę na klatkę. Staję pod drzwiami, szarpię za klamkę i kurwa jego pierdolona mać zamknięte. Podniosłam wzrok. Ostani raz tak spierdalałam po schodach, jak byłam gówniarą. Dobijałam sie do sąsiadów piętro niżej.
Są sytuacje, kiedy czlowiek sie uwstecznia. Nie potrafi zachować sie jak dorosły, poważny obywatel, tylko jak gówniarz. Taka A. Wie, że będzie pracować z M., z którym przypadkowo spotkała się u lekarza medycyny pracy. I szczerze mu opowiada, że ona zna wszystkich w tym zakladzie pracy i lubi wszystkich, oprócz pojebanej J. Nawiedzonej, głupiej baby, której nikt nie trawi.
- To moja mama- odpowiada cicho M.
Są takie chwile w życiu każdego człowieka, że jest tak głupio, że głupiej być nie może. I kiedy słychać huk zamykanych drzwi.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.